Dom Architekta skojarzył mi się z Domem Prasy. Pamiętam, jak z Adolfem Rudnickim w czasie długiego spaceru zahaczyliśmy o wąwóz Małachowskiego i tam zaskoczeni widokiem wznoszonej nowoczesnej budowli w najpiękniejszym zakątku Kazimierza — orzekliśmy jednogłośnie: Siciński by na to nie pozwolił.
Bowiem Siciński już od pewnego czasu nie pełni funkcji konserwatora, jest pozbawiony tej czarodziejskiej władzy kształtowania piękna swego ukochanego Kazimierza. Jako zasłużony emeryt dożywa swych ostatnich lat. Po ciężkiej 0peracji oczu ma wzrok bardzo zmęczony. Może i lepiej, że nje widzi wielu rzeczy, szpetnych dla jego oka, a niemożliwych już do usunięcia.
W tym małym skromnym domku spędza powszednie dni, maluje. Czynna zawsze natura nie może korzystać nigdy z trwałego spoczynku. Wprawdzie w stylowym gabinecie znajdują się narzędzia pracy architekta, ale stanowią chyba już tylko dekoracje. Na honorowym, eksponowanym miejscu stoją sztalugi. Na nich wielkie płótno: król Kazimierz w otoczeniu poddanych, obraz o treści historycznej. Jeszcze nie wykończony, malowany w konwencji zeszłowiecznej techniką passeistyczną.
Nie ulega wątpliwości, że pan Karol Siciński uważa dziś malarstwo nie tylko za swe podstawowe zajęcie, lecz nawet za istotne powołanie. Nie na darmo tyle lat spędził w Kazimierzu, a sam pobyt tutaj w opinii niektórych entuzjastów sam przez się już stanowi równowartość studiów w Akademii Malarskiej.
Siciński zamierzył długi cykl obrazów o treści alegorycznej. Niektóre z nich mi pokazuje. Tytuły: „Mądrość”, „Cnota”, „Męstwo” itp. Skoro dokona tego dzieła i zrealizuje odpowiednią ilość obrazów, powstanie z tego cała sala muzealna, którą ofiaruje Kazimierzowi.
— Tylko że już trudno tak jak dawniej pracować — skarży się.
— Nawet tu w Kazimierzu światło bywa niedobre, szczególnie w miesiącach zimowych. No i ten wzrok coraz słabszy i nie obejmujący już całości.
— Ale chyba ostatecznie podołam.
I ja tak myślę, wychodząc z domu odprowadzany przez gospodarza. Na pewno da radę i zdąży dokonać swej pracy.
Ale poświęciłbym te wszystkie obrazy w zamian za to, by ocknął się dawny Siciński i wyposażony w dawną władzę oczyścił wszystkie miejsca w Kazimierzu ze śmiecia, które tam urosło, rozpleniło się i zdążyło nawet utrwalić.