Inteligentne miasta - miejsce Stolicy kraju w rankingu smart city

Jaką drogę musi pokonać Warszawa, żeby być "smart"?

Oszczędna, nowoczesna i bez korków. Taka może okazać się za kilka lat Warszawa. Pytanie, czy bez kompleksowej strategii "smart cities" śnienia o nowoczesnym mieście potrafią się ziścić.

20 dni – tyle czasu w roku Polacy tracą, stojąc w korkach. To średnia wyciągnięta z rozmaitych badań, w których analizowano, ile życia tracimy przez wąskie i dziurawe ulice i złą organizację aliansu. Wystarczy jednak wykorzystać możliwości sztucznej inteligencji oraz programy do parkowania, żeby szybko i skutecznie to zmienić. Wcale nie trzeba budować setek kilometrów nowych dróg i angażować armii urzędników. Wystarczy dostosować sygnalizację świetlną do natężenia ruchu jak i również pory dnia oraz zamontować czujniki, które będą instruować o zajętych miejscach parkingowych. Według badań za dwadzieścia proc. korków w centrach miast odpowiedzialni są posiadacza auta, którzy szukają miejsca do zaparkowania.

Czy Stolica polski ma szansę być "smart"?

Warszawa w ramach innowacji silnie odstaje od innych miejscowości. Singapur, Londyn i Barcelona to miasta, które najczęściej znajdują się na szczycie ogólnoświatowych rankingów na najbardziej zdolne miasta. Ten pierwszy podaje mieszkańcom możliwość załatwienia niemalże wszystkich spraw za pomocą numerycznych technologii. Z kolei na ulicach Barcelony możemy spotkać "inteligentne" śmietniki. Dzięki założonym czujnikom informują odpowiednie ekipy o zapełnieniu. Wszystko oczywiście dzieje się automatycznie. Wnikliwe latarnie, które włączają się dopiero po wykryciu obrotu i inteligentny system przewozu publicznego to standard przy Barcelonie. Drony transportujące krew i materiały medyczne do szpitali to już bilet wizytowy Szwajcarii.

Smart city to koncepcja, według której miasto korzystając z nowoczesnych technologii, podnosi jakość egzystencji mieszkańców we wszystkich rejonach swojego funkcjonowania. Chodzi na temat to, żeby ludziom żyło się lepiej, a wydatki funkcjonowania miasta były niższe. Jak to zrobić? Tegoż m. in. dotyczyła ekspercka dyskusja zorganizowana przez Fundację Polska Innowacyjna i Fundację Digital Poland pt. "innoSHARE RoundTable: Smart City best practises and findings from around the Word", która to odbyła się na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Jednym z podstawowych kłopotów Warszawy, jest brak kompleksowej strategii smart city, która powinna integrować wszystkie projekty i procesy w ramach pojętnego miasta. Brakuje także spójnej koncepcji wykorzystania zaawansowanych technik w celu podniesienia klasy życia. Stosując najnowsze technologie, moglibyśmy obniżyć koszt działania miasta, czy zmniejszyć w nim smog.

- W tej chwili dzisiaj zaawansowane technologicznie zadania umożliwią zaoszczędzenie kosztów robocie, energii, bezpieczeństwa i generalnie wpływają na poprawienie klasy życia, jak również opieki środowiska. Rozwiązania te umożliwiają korzystać w pełni ze swobody wyboru ich zastosowań oraz oszczędzają nasz czas – wyjaśnia Marzena Śliz, dyrektor Public Affairs w Huawei Polska. Budowanie świeżego ekosystemu możemy zaczynać od momentu prostych zastosowań i rozbudowywać je. - Ze strony technologii nie ma żadnych ograniczeń. Rozwiązania są. Trzeba jedynie zastanowić się, co pragniemy osiągnąć, na co zbudować w pierwszej kolejności, natomiast następnie wdrożyć. Poszczególne etapy implementacji mogą być rozłożone w czasie. Możemy konstruować nasze rozwiązania jak z klocków – tłumaczy.

- Warto zwrócić uwagę, iż smart city zastosowane w kategorii zarządzania miastem pozwala na oszczędności energii obok oświetleniu miejskim, czy umożliwia obniżyć koszty firm absorbujących się utrzymywaniem czystości przy mieście. Natomiast zastosowanie mądrych rozwiązań w zakresie opieki zdrowia, edukacji czy przewozie publicznym mają niebagatelny wpływ na usprawnienie wszystkich procesów zarządczych. Smart City po dłuższym okresie wpłynie nie tylko na obniżenie kosztów, ale także na zwiększenie wpływów z usług np. z turystyki – dodaje Śliz.

Z analizy opublikowanej w raporcie Cashless Cities wynika, że współczesne miasta opierające strategię progresu na cyfrowej transformacji odnoszą korzyści najwięcej. - Benefity wynikające z digitalizacji płatności zawierają takie aspekty gospodarcze i społeczne jak wzrost dochodowości przedsiębiorstw, wzrost przychodów spośród podatków, wzrosty zatrudnienia, natomiast także spadek przestępczości powiązanej z kradzieżą gotówki i wynikające z tego oszczędności – mówi Igor Zacharjasz, Inkubator Innowacji Visa po Warszawie. I dodaje, że transformacja cyfrowa otwiera świeże możliwości wdrażania rozwiązań ułatwiających mieszkańcom życie w metropoliach. - Inkubator Innowacji Visa angażuje się w koncepty usprawniające podróżowanie się przy miastach. Między innymi dopomagamy miastom projektować i wdrażać systemy parkingowe oraz programy do płatności za bilety komunikacji miejskiej oparte o najnowsze technologie – tłumaczy.

– Dzisiaj jednym z najważniejszych elementów konkurencyjności danego samorządu, Warszawy w przyszłości, jest budowa strategii smart city. Warszawa nie będzie się rozwijała w takowym tempie, w jakim być może się rozwijać, nie wykorzysta swojego potencjału, jeżeli nie zaakceptować zbuduje kompleksowej i spójnej strategii dotyczącej rozwiązań smart – powiedział podczas inauguracji spotkanie Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy.

Nowoczesne możliwości miast

A być może powinniśmy wziąć przykład z Dubaju i wskazać określone cele, by pobudzić postęp nowych technologii. Pod skraj 2016 roku rząd Zjednoczonych Emiratów Arabskich ogłosił 3D Printing Strategy, której celem jest wykonanie 25 proc. budynków powstających w Dubaju do 2030 r. z wykorzystaniem technologii druku 3D. Wykorzystanie tej technologii sprawi, że koszty budowy spadną o 80 proc., uda się zaoszczędzić do 70 proc. czasu i pięćdziesiąt proc. wymaganej siły roboczej. To nie wszystko. Od 2019 r. nie stanie się możliwe stawianie pewnych typów budynków, o ile nie zaakceptować będą, przynajmniej w 2 proc., składały się wraz z elementów wydrukowanych w inżynierii 3D, albo zbudowanych przez roboty.

- Rejon smart city jak żaden inny wymusza współpracę pomiędzy wieloma partnerami: stroną publiczną, przedsiębiorstwami, startupami oraz funduszami inwestycyjnymi. Wypracowane rozwiązania mają możliwość nie tylko znaleźć użycie w Warszawie, ale jak i również być komercjalizowane w odmiennych aglomeracjach – tłumaczy Bartosz Sawulski, MCI Capital.

- Wszyscy musimy pracować nad transparentną komunikacją korzyści rozwiązań smart-city, a te są bardzo wymierne. Poniesione nakłady, często w czołowej kolejności znaczące, szybko dostosowują się w oszczędności na rzecz mieszkańców, jak i danego miasta – dodaje.

Wśród najpoważniejszych barier utrudniających wprowadzanie idei smart city pojawia się także zarzut braku kompleksowego podejścia i brak integracji działań pojedynczych jednostek prowadzonych przez samorządy.

Niewykorzystany potencjał

Podstawą ewentualnych oszczędności w miastach stanie się m. in. analiza informacji zebranych z milionów czujników rozmieszczonych w całym miasteczku. Spływające z nich informacje i obserwacja zachowań mieszkańców umożliwią tworzenie strategii wzrostu i zarządzania miastem.

- Miasta nie wykorzystują dzisiaj potencjału Big Data – zwracał uwagę w czasie spotkania Michał Krauze spośród T-Mobile Polska. Dzięki analizie danych włodarze polskich miejscowości mogliby dowiedzieć się, skądże przyjeżdżają turyści, ile marnują w danym mieście czasu, jakie miejsca są zatłoczone i w jakich godzinach, jak również zebrać większą ilość wiadomości informacji o samym turyście. To pozwoliłoby nie jedynie polepszyć jakoś życia lokatorów, ale także lepiej dopasować ofertę miasta wobec urlopowiczów.

Big Data to nowe narzędzie w rękach osób zarządzających miastami. Wolno je wykorzystać np. do odwiedzenia analizowania przemieszczania się rodzajów mieszkańców i turystów. Z punktu widzenia infrastruktury, istotne może być ustalenie dróg, którymi podróżują mieszkańcy spośród i do pracy. W przypadku planowanych remontów arterii łatwiej będzie wytyczyć objazdy drogowe, a po zakończonym remoncie sprawdzić, jak podana inwestycja wpłynęła na usprawnienie ruchu w remontowanym obrębie miasta.

Warto nie zapominać o określeniu z góry jasnego planu, zmniejszy wówczas ryzyko wydawania dużych gotówki na niespójne cele.

Liczba mieszkańców miast nagle rośnie. W 1950 roku były tylko dwa metropolie, których liczba mieszkańców przekraczała 20 milionów. Według szacunków w 2030 roku stanie się ich już 41. Ośrodka miejskiego będą wkrótce odpowiadać zbyt 90 proc. światowego przyrostu populacji, 80 proc. dwutlenku węgla i 75 proc. zużycia energii.

Gliwicki oddział Newagu może okazać się zlikwidowany