Freedom on the Net a mianowicie raport o wpływie polityków na internet

Rządy co najmniej 30 królestw wpływają potajemnie na reputację publiczną w internecie

Rządy co najmniej 30 państw w całym świecie wpływają w opinię publiczną w internecie. Wspierają im w tym umyślnie do tego celu zatrudniane osoby, które piszą przychylne politykom komentarze i popierają – często antydemokratyczne – działania rządu. Nowe informacje pochodzą z tegorocznego referatu "Freedom on the Net" przygotowanego przez amerykańską strukturę Freedom House.

Przebadała ona 65 państw na świecie. W poniższym gronie nie zaakceptować znalazła się niestety Nasz kraj. We wspomnianych już trzydzieści państwach Freedom House znalazło poważne dowody na wówczas, że ludzie opłacani istnieją za szerzenie dezinformacji i popieranie rządu. Oprócz ludzi w działaniach biorą udział również zautomatyzowane boty.

– Reżimy po Chinach i Rosji ponad dekadę temu były pionierami w wykorzystaniu ukrytych procedur wpływania na dyskusje w sieci i tłumienia sprzeciwu obywateli. Od tamtej pory tego typu działanie zaczęło cechować cały świat. Tego typu interwencje rządowe stanowią poważne zagrożenie dla idei internetu w charakterze technologii dającej poczucie swobody – czytamy w komunikacie Freedom House.

Organizacja zaznacza, że w odróżnieniu od ostatnich informacji w temat Rosji, która oskarżana jest o wpływ dzięki wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, większość takich działań podejmowanych przez rządy posiada wpływ na wewnętrzne sprawy kraju. W ciągu minionego roku manipulacje i taktyki dezinformacyjne miały wpływ dzięki wybory w 17 badanych przez Freedom House państwach.

Autorzy raportu zaznaczają, że manipulację w treściach sieciowych trudno wykryć. – Trudniej też je zwalczyć, biorąc pod uwagę zwietrzały charakter działań i wielką liczbę ludzi i botów biorących w nich uczestnictwo – czytamy w raporcie "Freedom on the Net".

Foto: Freedom House Ocena sieci na globie okiem organizacji Freedom House. Zielone - wolna, żółte - częściowo wolna, fioletowe - nie jest nieograniczona, szare - niezbadane

Kluczowe wnioski płynące z papieru "Freedom on the Net"

Rządy manipulują opinią w środowiskach społecznościowych, by podważać istotę demokracji: Rządy przy 30 spośród 65 badanych państw podejmowały próby kontrolowania dyskusji w sieci. Po ciągu ostatnich lat pułap tych działań znacznie się powiększył.

Rządy cenzurowały łączności mobilne: Zwiększająca się liczba rządów ograniczała usługi łączności mobilnych wraz z internetem z powodów politycznych lub bezpieczeństwa.

Coraz więcej rządów ogranicza online transmisje wideo: Internetowe na żywo w niedawnych latach stało się bardziej popularne, m. in. dzięki towarom Facebook Live, Stories w Instagramie czy w Snapchacie. Ograniczenia z tym związane miały miejsce w jak najmniej 9 państwach.

Zwiększyła się częstotliwość ataków na agencje informacyjne, opozycję polityczną i obrońców norm: Cyberataki skierowane w krytyków rządu miały miejsce w 34 na 65 badanych państw.

Pojawiły się nowe restrykcje dotyczące VPN-ów: Co w żadnym wypadku 14 państw ogranicza dojście do VPN-ów, czyli systemów, które pozwalają omijać miejscowe ograniczenia sieci.

Coraz częściej mamy styczność wraz z fizycznymi atakami na redaktorów i aktywistów wypowiadających się w internecie: W trakcie roku liczba państw, gdzie dochodzi do takich kwestii, zwiększyła się o pięćdziesiąt proc. – z dwadzieścia do 30 krajów.

Dekoracje świątecznie pozytywnie wpływają na nastrój